Zajęcia grupowe

Kolejna wymówka w twoim życiu?

Ciągłe odkładanie treningu na jutro, obiecywanie sobie, że już na pewno zaczniesz od poniedziałku? Doskonale wiemy, że nigdy się to nie sprawdza.

Przestań się oszukiwać i zacznij już dziś!

Bez wymówek, bez szukania kolejnego powodu, aby nic nie zrobić. Pamiętam swoje pierwsze wyjście na zajęcia fitness i ogarniający mnie stres. Milion myśli w głowie – czy dam radę, czy to na pewno dla mnie, w co się ubrać, czy lepsze będą legginsy czy spodnie –  ogólny mętlik. Nadchodzi dzień zajęć, towarzyszy Ci uczucie podniecenia pomieszane ze stresem, ruszasz na zajęcia. Wszystko Cię przeraża – kupić karnet czy jednorazowe wejście? Gdzie jest szatnia? Dlaczego wszyscy się tak dziwnie patrzą? I kolejna myśl – nie pasuję tutaj, to nie dla mnie. Jednak się przełamujesz i jakoś docierasz do szatni, tylko dzięki miłej pani z recepcji. Pewnie wszystkie dziewczyny będą miały oryginalne stroje, a ty przy nich wypadniesz jak wieśniara z koszulką i legginsami, które dorwałaś na promocji w markecie. Miłe zaskoczenie? Nie ma tak źle, dziewczyny okazują się być uprzejme, pomagają Ci się odnaleźć w szatni i służą dobrą radą, a ubiór o który tak się martwiłaś wydaje się nie mieć żadnego znaczenia. No dobra, czas najwyższy udać się na salę i zmierzyć się z własnym strachem. Wchodzisz, kilka osób już jest, szukasz swojego miejsca, instruktorka już cię zauważa, uśmiecha się i podchodzi. Przedstawia się i pyta o Twój stan zdrowia, myślisz sobie – profesjonalne podejście. I nagle wszystko przechodzi jak ręką odjął, cały stres mija i zaczyna się rozgrzewka. Mija piętnaście minut, a Ciebie już łamie w krzyżu, ale dramat i dlaczego ta szyja tak boli. Zlana potem myślisz, że to już koniec, a tak naprawdę to dopiero początek. Robisz brzuszki i słyszysz tylko głośne „trzymaj brzuch, nie spinaj szyi” ale co to w ogóle znaczy? Przecież nie będziesz się wychylać i pytać, bo co ludzie pomyślą. Kolejne ćwiczenia, kolejne problemy, aż nagle nadszedł upragniony koniec, ale nie, jeszcze rozciąganie, a ty nawet do kostki nie sięgasz. I znów patrzysz na te wszystkie gibkie dziewczyny i po raz kolejny czujesz zażenowanie. W dodatku instruktorka co chwile do Ciebie podchodzi i Cię poprawia, no super. Wchodzisz do szatni i widzisz poruszenie, te wszystkie dziewczyny, które według ciebie tak super ćwiczyły, teraz cierpią razem z Tobą. Tą bolą mięśnie, tamtą kręgosłup i nagle okazuje się, że nie jesteś sama. Zaczynacie rozmawiać, wspólnie żartować ze swoich słabości i „narzekać” na zajęcia, a w głębi ducha jesteście z siebie zadowolone i wspólnie się wspieracie. Dziewczyny pytają czy będziesz na kolejnych zajęciach, a ty uśmiechasz się mówiąc dumnie, że tak. Po powrocie do domu, chwalisz się koleżankom, że jesteś pozytywnie zaskoczona, a zajęcia jak i sama instruktorka są super. Po dłuższej rozmowie udaje Ci się namówić koleżankę na kolejne zajęcia i idziecie razem. Teraz się już o nic nie martwisz, bo wiesz, że będzie lepiej i swoją pozytywną energią zarażasz wszystkich wokół. Pamiętajcie zatem – wszyscy jesteśmy tacy sami i czasami nie warto martwić się na zapas, bo instruktorzy zajęć fitness nie gryzą.

Ewelina Sikora – trener.